szok

Szok! Miało być ciepło i tanio, a wyszło zimno i drogo

Lokatorzy spółdzielni mieszkaniowych, którzy zainstalowali w swoich mieszkaniach podzielniki ciepła łapią sią za głowy, gdy trafiają do nich rachunki za ogrzewanie! Kwoty do zapłaty są nawet 3 krotnie wyższe niż były wcześniej bez podzielników – spółdzielcy są załamani.

Zderzenie wizji z rzeczywistością

 

Nie każda nowinka techniczna sprawi, że będzie nam się lepiej i taniej żyło, niektóre rozwiązania HI-TEC mogą tylko przysporzyć nas o ból głowy. Tak jest z podzielnikami ciepła, które miały sprawiedliwie wyliczyć, ile zapłacimy za okres grzewczy, niestety w wielu przypadkach trzeba jeszcze słono dopłacić za zimę. Niestety, rzeczywistość zweryfikowała uczciwe założenia. W efekcie podzielniki stały się głównymi winowajcami zawyżonych kilkakrotnie rachunków - informuje https://dzienniklodzki.pl. W założeniu każdy lokator miał płacić za siebie, miało wyjść idealnie, ale w praktyce wyszła wielka klapa. Koszta ogrzewania mieszkań bez zainstalowanych podzielników ustala spółdzielnia mieszkaniowa. Dopłaty sięgają nawet 6 tys. złotych. Często koszta są zawyżone, żeby zmusić buntowników do zmiany decyzji i instalację urządzenia. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule:  http://www.krispol1liga.pl/.

 

Czy jest ktoś kto nie narzeka na wysokie koszty ogrzania mieszkania? Tymi szczęściarzami są osoby mieszkające w środku bloku i nie odkręcający grzejników. Wszystkie ściany ogrzewają sąsiedzi oraz rury z ciepłą wodą które biegną przez ich mieszkania. Według spółdzielni to lokatorzy są winni takim wysokim rachunkom. Powinni zakręcać grzejnik, kiedy wychodzimy z domu, pilnować, żeby grzejniki nie pracowały, gdy nie ma nas w domu.

 

Przypadki, które sprawiają, że łapiemy się za głowę

 

Pani Halina Stebel jest lokatorką mieszkania w Spółdzielni Mieszkaniowej im. W. Jagiełły w Łodzi od wielu lat. Zajmuje niewielkie mieszkanie o powierzchni około 40 metrów. Zwykle po rozliczeniu sezonu grzewczego miała niewielką nadpłatę i spółdzielnia zwracała jej pieniądze. W tym roku stulatka przeżyła szok. W listopadzie otrzymała roczne rozliczenie. Okazało się, że musi dopłacić prawie 3 tys. złotych - informuje https://dzienniklodzki.pl. Spółdzielnia łaskawie rozłożyła emerytce dług na raty. Jedną z dróg, kiedy negocjacje ze spółdzielnią zakończą się fiaskiem jest sąd. Nie jest to łatwa droga, lecz nie jest skazana z góry na przegraną sprawę.

pokrowce ochronne ogrodowe roleta do zadaszenia tarasu lampion rattan